– wydanych obywatelowi Republiki Białorusi przypada w okresie od dnia 1 września 2022 r. to również ulega on przedłużeniu – do 24 sierpnia 2023 r. Wprowadzone zmiany mają ułatwić kierowcom ciężarówek z Białorusi przedłużenie pobytu w Polsce bez konieczności powrotu do ojczyzny w celu odnowienia wiz. W latach 2013 - 2018 opublikowałam też trzy części moich cypryjskich dzienników (w 2019 roku te książki zostały wycofane z księgarń i nie można ich już kupić). Moją cypryjską opowieść kontynuuję na blogu. Tu znajdziecie to, co mnie na wyspie Afrodyty zainteresowało, poruszyło i zachwyciło. Alkohole. Nasze pamiątki z Bośni i Hercegowiny obejmują oczywiście alkohole. Na pierwszym miejscu zawsze jest piwo Sarajevsko – dla mnie ciemne, dla Marka Premium lub po prostu jasne. Wino również przyjeżdża z nami do Polski – czerwona Blatina czy biała Žilavka, to zawsze dobry wybór. Jeśli mamy kontakt do kogoś z dobrą KRESY.pl. Czy Rosja wejdzie do Białorusi i zagrozi Polsce? Wszystko na to wskazuje! sm. 10:34 26 stycznia 2017. Twitter. Ekspert wojskowy Aleksiej Arestowicz na swoim profilu na Facebooku pisze: „Gdy wszyscy spokojnie oczekiwali jakiejś podłości ze strony Kremla w którymś z krajów bałtyckich, czy Odessie, Putin znalazł proste i eleganckie wyjście – zajęcie Białorusi”! Za litrową butelkę zapłać około 180 000 VND, czyli około 8-9 USD. Lokalne piwo będzie również dobrym prezentem. Opcji jest wystarczająco dużo: Sajgon, Bivina, Tiger, Halida. W cenie od 0,6 do 1,2 USD za puszkę. Inną opcją na napoje alkoholowe w prezencie jest wietnamskie wino lub nalewka. Proszę zwrócić uwagę, że za ostatnie lata odbywają się ciągłe zmiany, dodatkowe ustawy do Kodeksu Podatkowego. Zgodnie z kodeksami i ustawami Ukrainy przez Ukraińską granicę można przewozić bez opłaty cła i innych podatków (dla jednej osoby): 1. Artykuły spożywcze dla wykorzystania osobistego na łączną wartość 200Euro zakaz importu z Białorusi niektórych towarów: produktów mineralnych (pochodnych ropy i gazu), nawozów mineralnych (potażu), cementu, wyrobów tytoniowych, produktów drzewnych, wyrobów z żelaza i stali, wyrobów z gumy oraz maszyn (na przykład ciągników, tokarek, walcarek, wózków widłowych). Garść informacji praktycznych o Mińsku. 4 kwietnia 2017. Tego dnia, którego dowiedziałam się, że Łukaszenko ogłosił dekret znoszący obowiązek posiadania wizy osobom, które na Białoruś przyjadą na nie więcej niż pięć dni, od razu kupiłam bilety do Mińska. W księgarniach nie znalazłam porządnego przewodnika po samym W Albanii dość szeroko odnosi się do definicji tego sera i wiele z produktów można nazwać Kaçkavall, często podaje się go w restauracjach jako darmowe czekadełko. Zobaczcie co ciekawego możecie zjeść z serem w Albanii. Produkty pochodzenia zwierzęcego niepochodzące z państwa członkowskiego UE, nie mogą być wwożone do UE. Nasuwa się więc pytanie, ile alkoholu i papierosów można przywieźć z Ukrainy? Z Ukrainy jedna dorosła osoba może wywieźć do Polski bez płacenia cła oraz akcyzy: 16 litrów piwa i 4 litry wina niemusującego oraz 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (>22%) lub 2 litry alkoholu do 22% (np. wina wzmacniane lub wina musujące) eSLedx. Autor Wiadomość Temat postu: Co przywieźć z Rosji? #1 Wysłany: 22 Gru 2017 17:01 Rejestracja: 28 Lip 2016Posty: 197Loty: 298Kilometry: 396 017 niebieski Co warto przywieźć?PS. Czy ktoś się może wybiera w najbliższym czasie nad Bajkał? _________________ Góra Anonymous Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #2 Wysłany: 22 Gru 2017 17:14 Z Rosją to kojarzą mi się matrioszki i takie obudowy metalowe na z produktów spożywczych to wódkę oczywiście warto przywieźć. I kawior, jeśli lubisz. Góra becek Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #3 Wysłany: 22 Gru 2017 17:18 Rejestracja: 12 Sie 2012Posty: 3490 złoty za kawior można wpaść w klopoty-CITESnic nie przywoź(poza wspomnieniami) bo tam nic ciekawego nie mawódka polska lepsza _________________ Góra Zeus Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #4 Wysłany: 22 Gru 2017 17:28 Sezonowy Cebulion Rejestracja: 20 Lis 2011Posty: 18493 MatrioszkęChustki Z wódki: Putinka smakuje dobrzeCiastka ZefirKhohloma: drewniane sztućce, naczynia Góra krasnal Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #5 Wysłany: 22 Gru 2017 17:54 Rejestracja: 30 Gru 2011Posty: 5598Loty: 169Kilometry: 241 913 niebieski Drewniane zabawki dla dzieci. Jest tego mnóstwo. W rejestrowanym - naturalne kosmetyki, np. Natura Siberica albo Baikal _________________Blbec je blbec a blbcem zůstaneJa tu tylko sprzątam Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #6 Wysłany: 22 Gru 2017 17:56 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Od kilku lat przywożę czerwony kawior, zawsze 3-4 małe słoiki i nigdy nic mnie nie spotkało a jestem w Rosji co najmniej 4 razy w roku. Czerwony kawior jest szczególnie dobry z fajnie kupić ale warto poszukać jakiegoś wyjątkowego wzoru bo tych odpustowych jest wszędzie na pęczki i wszystkie takie zabawny plan na przyszłość to zakup samowara ale muszę jeszcze wymyślić jako go przewieźć Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #7 Wysłany: 22 Gru 2017 18:00 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny maginiak to ze cie nic nie spotkalo, nie zmienia faktu ze lamiesz prawo - przywozenie zywnosci od ruskich jest zakazane. Góra Anonymous Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #8 Wysłany: 22 Gru 2017 18:16 @michcioj, ale to jest zakaz, który nie znajduje odniesienia w prawie naturalnym ani żadnym znanym mi kodeksie moralnym, więc złamanie go jest bez znaczenia (poza ewentualnymi nieprzyjemnościami i karą finansową). To nie przemyt narkotyków Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #9 Wysłany: 22 Gru 2017 18:17 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Góra Stasiek_T Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #10 Wysłany: 22 Gru 2017 18:34 Rejestracja: 20 Paź 2011Posty: 363 niebieski Wywieźć z Rosji można 250g, do Unii (Polski) wwieźć 125g, o ile jest odpowiednio obanderolowane. Pozostałe 125 g trzeba zjeść po drodze ,ale czerwonego kawioru to ograniczenie chyba nie dotyczy. _________________Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!Zresztą zresztą też. Góra rattaman Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #11 Wysłany: 22 Gru 2017 19:21 Rejestracja: 26 Cze 2012Posty: 937Loty: 155Kilometry: 370 915 srebrny Do kawioru i wódki jeszcze kultowe papierosy białomory. _________________ Góra kewatkO Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #12 Wysłany: 22 Gru 2017 19:39 Rejestracja: 27 Paź 2015Posty: 430Loty: 6Kilometry: 5 948 maginiak napisał(a):.....Mój zabawny plan na przyszłość to zakup samowara ale muszę jeszcze wymyślić jako go przewieźć Jak masz możliwość to nadaj do pociągu (który jedzie albo przejeżdża przez Twoje okolice) i odbierz w Polsce koszt takiej przesyłki około 10_15$/€ ,sprawdzone kilkukrotnie i zawsze działało tylko cena to zawsze zagadka. Góra BusinessClass Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #13 Wysłany: 22 Gru 2017 19:59 Rejestracja: 17 Lut 2013Posty: 1402Loty: 494Kilometry: 1 102 778Zbanowany Wódka Beluga, pyszna jest _________________ Góra cccc Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #14 Wysłany: 22 Gru 2017 20:16 Rejestracja: 11 Kwi 2016Posty: 4717Zbanowany srebrny Zgadza sie, Beluga to jedna z najlepszych wodek rosyjskich z wyzszej polki, ostatnio degustowalem w rosyjskiej restauracji w NY. Ja przywiozlem wspanialy miod, ktory kupilem nie w sklepie, ale od mieszkancow syberyjskiej z Moskwy moglem bez problemu w podrecznym, ale mialem przesiadke w Monachium i mi jednak mozliwosc wypelnic formularz, zaplacilem ok. 20 Euro i mi przyslali do domu. Pierwszy raz spotkalem sie z czyms takim, zeby po konfiskacie Syberii kupilem tez wspanialy bimberek, z najlepszym koniakiem moglby sie na trasie transyberyjskiej dostalem w prezencie od lekarza pokladowego matrioszke, a w srodku byla mala butelka wodki. Szukalem pozniej w sklepach, ale nie Irkucku mozna kupic czarny kawior spod lady, nie jest tani, ale przywiezc nie wieczoru. _________________Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i prymitywne ataki!Socotra / AfganistanAfryka / GoryleWyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka na życzenie przez PW Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #15 Wysłany: 22 Gru 2017 21:23 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny maginiak napisał(a):Cytuję za stroną opłat celnych można wywozić: wyroby alkoholowe - 2 l, papierosy - 200 sztuk, cygara - 50 sztuk, czarny i czerwony kawior - 250 g, szlachetne gatunki ryb - 2 kg." ... nie miałem pojęcia ze jednak można legalnie przywieźć kawior. Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #16 Wysłany: 22 Gru 2017 21:53 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny michcioj napisał(a):Panowie nie miałem pojęcia ze jednak można legalnie przywieźć zabolało! Ale na wszelki wypadek sprawdziłam i nadal jestem kobietom Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #17 Wysłany: 22 Gru 2017 22:30 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny o masz, maginiak bardzo Cie przepraszam nie wiedzialem, wybaczysz ? Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #18 Wysłany: 23 Gru 2017 08:12 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Och, no chyba nie mam wyjścia, przecież święta to czas wybaczania Góra BusinessClass Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #20 Wysłany: 26 Gru 2017 17:31 Rejestracja: 17 Lut 2013Posty: 1402Loty: 494Kilometry: 1 102 778Zbanowany Falka?! napisał(a):Wiesz, że są w Polsce i są super? Są, fajny krem ok. 60zł w Auchan _________________ Góra Zaczerpnięte z "Nie dotknę ani wątróbki, ani żadnych innych podrobów, ani nawet surowego mięsa. Nie ściągnę z mleka kożucha, z budyniu również. Nie spojrzę w stronę pełnego pampersa, nie chcę nawet poczuć w nozdrzach jego obecności. W ogóle kto wymyślił, żeby te słodkie, miękkie, różowe, śliniące się bobasy robiły takie ohydztwa pod siebie...?! Tia... Ale ja byłam kiedyś dziwna". Śmiejąc się dyskretnie ze składanych sobie niegdyś obietnic, stałam w kolejce do kasy kołysząc wózkiem sklepowym w przód i w tył. To nic, że Mała J z wózka już wyrosła, a poza tym została w domu z tatą... Jest to odruch, chyba każdej matki, który pojawia się wraz z urodzeniem dziecka. Albo bujasz wózek sklepowy lub cokolwiek co ma kółka i da się prowadzić, albo stoisz kołysząc się na boki, a zamiast dziecka w ramionach tulisz reklamówkę z zakupami... Na całe szczęście z czasem odruch ten mija. Nabywasz za to nową umiejętność - zwiększoną tolerancję, lub jak kto woli - zmniejszoną wrażliwość na pewne obrzydliwe (szczególnie dla nieposiadających dzieci) rzeczy. Zacznijmy jednak od początku... Od tygodnia rypała mnie głowa. Od siedmiu dni piłam poranną dawkę solpadeiny, by przetrwać jakoś odczuwanie nadchodzących zmian. Miałam przecież zaplanowany urlop, a jak na złość w czasie jego trwania pogoda postanowiła się zepsuć. Ale mam zaplanowany urlop. MAM ZAPLANOWANY URLOP! Nie po to rozkręcałam zjeżdżalnię i upychałam ją do bagażnika, by zostać w domu i poczekać na lepsze prognozy. Załadowałam więc samochód...z niewielką pomocą M... i oferując wycieczkę z all inclusive, postawiłam na tylnym siedzeniu dzieciom wiklinowy open bar, by przez dwie godziny podróży nie odwracały mojej uwagi od prowadzenia auta. Wszak pierwszy raz wyruszałam sama za sterami na taką odległość. Przez pierwsze półgodziny jazdy nie mrugnęłam chyba nawet okiem. Taka byłam skupiona! Rozluźniłam się wówczas, gdy mój wzrok zaczął obierać szersze pole widzenia niż prawy pas jezdni, a do moich uszu dobiegło powtarzane z niezwykłą regularnością i częstotliwością pytanie "Kiedy dojedzieeeemyyy?". W końcu znudzone podróżą i jedyną padającą z moich ust odpowiedzią "Dojedziemy jak dojedziemy", dzieci zasnęły. Szkoda tylko, że pięć minut przed dotarciem na miejsce... Domek z pozoru niewielki, mieścił w sobie cztery pokoje, w tym jeden naprawdę duży, małą, ciemną kuchnię, jeszcze mniejszą łazienkę i sporą werandę. Powieszone w każdym pomieszczeniu tykające zegary, ręcznie robione narzuty na wersalki, skrzypiąca podłoga oraz piec w kuchni, oddawały cudownie wiejski klimat, którego tej turystycznej, odwiedzanej głównie przez warszawiaków wsi - brakowało. Po rozpakowaniu bagaży i skręceniu zjeżdżalni (zjechały z niej może ze dwa razy podczas całego pobytu...), wsadziłam córki do basenu z nagrzaną już wodą, a sama urządziłam sobie kąpiel słoneczną, by następnego dnia cieszyć się opalenizną okraszoną wysypką, może nie od nadmiernej, ale od pierwszej w tym sezonie ekspozycji na promienie UV. W końcu według prognoz został mi jeszcze jeden słoneczny dzień, który będzie można cudownie spędzić ukrywając się w cieniu, popijając maślankę i smarując się nią, i starając się nie drapać swędzących ramion i dekoltu. Ale skóra ma to do siebie, że się regeneruje, więc kiedy uporała się w końcu z uczuleniem, pogoda przyniosła mi "ulgę" w postaci czterech dni deszczu i temperatury od 11 do 15 stopni w dzień, co zaowocowało regularnie powtarzanym przez dzieci "Nudzę się..." w wersji Dużej J, oraz "Siebiesie..." w wersji Małej J. Aby więc zaspokoić rządzę zabawy córek, zaprosiłam pociechy gości z domku obok. Tych samych, których pies regularnie wbiegał przez uchyloną furtkę na nasz trawnik i osrywał go z nadzwyczajną intensywnością, Przecież nie poczujesz, że na wsi jesteś, jeśli choć raz w gówno nie wdepniesz... Doczyszczając zatem z butów oznaki obcowania z naturą, patrzyłam z nieukrywaną radością na zabawy dzieci w "Głuchy telefon". "Pomidora", "Raz, dwa, trzy Baba Jaga patrzy" i inne. Niech się młodzież się wyszaleje, a ja...a ja potem po nich posprzątam. I poszukam babci, która odzwyczajona od hałasów i plączących się po domu energicznych dzieci, schowała się w piwnicy przed natarciem kilkulatków. I nastał w końcu dzień, w którym lejący się z nieba deszcz, 10 stopni ciep...zimna oraz rozładowany w samochodzie akumulator (dzieci lubią włączać światła w bagażniku, nie lubią natomiast ich wyłączać), oznajmiły, że oto koniec sielanki i pora wracać do domu. Przedtem trzeba jednak znaleźć jakiegoś pana z prostownikiem... Z łezką wzruszenia rozkręciłam po raz kolejny zjeżdżalnię, przysięgając sobie nigdy więcej nie zabierać jej na żadne wyjazdy, pożegnałam się z wiejskim domkiem, wytarłam podeszwę buta o trawę i ruszyłyśmy z moją mamą w drogę. Każda w swoją stronę. Będąc już w domu, w którym zakropiwszy sobie uprzednio wyschnięte od dwugodzinnego niemrugania oczy, siadłam okryta kocem i wsłuchiwałam się w szumiący za oknem wiatr oraz stukający o parapety deszcz. Wypiłam gorącą herbatę z cytryną, włożyłam zakładkę do czytanej właśnie książki i patrząc się na strużki wody cieknące po szybach, pomyślałam; "Jak ja lubię takie wieczory...Ale k...a nie w lipcu!", po czym założyłam wełniane skarpety i położyłam się spać. Rano obudził mnie krzyk pędzącej do łazienki Dużej J. Założyłam szlafrok i poczłapałam do pokoju dzieci by odkryć, że na dywanie wcale nie leży "Myślałam, że to magiczna plastelina, która odbija się gdy rzuci się nią o podłogę!" jak krzyczała szorująca ręce Duża J, tylko uwolniona zawartość z pampersa Małej J. A ja... A ja zorientowałam się, że wcale nie obrzydza mnie przymus sprzątnięcia tego...wszystkiego i szorowanie dywanów z rana (kawa byłaby zdecydowanie milej widziana, choć w obu tych przypadkach działanie wybudzające okazało się równie skuteczne). Nie takie niespodzianki już serwowały mi dzieci... Odkryłam jednak, że obrzydliwszy od widoku matki szorującej ubabrany dywan, jest widok matki z grypą żołądkową szorującej tenże dywan. Bo z wakacji, poza mizerną opalenizną i obejrzanym sezonem "Kryminalne zagadki Miami", poza wspomnieniami i rozkręconą zjeżdżalnią, przywiozłyśmy ze sobą jeszcze jelitówkę. Nastał zatem idealny moment by rozpocząć naukę Małej J korzystania z nocnika... A ponieważ każdy potrzebuje czasem chwili wolnego, odpoczynku i zresetowania, na pewien czas znikam z Może wrócę dopiero po wakacjach, może znacznie wcześniej... Co nie oznacza, że Was całkiem opuszczam! Zapraszam na facebookowy fp, gdzie będę się pojawiać i, mam nadzieję, umilać Wam czas nieco krótszymi historyjkami z mojego maminego życia. Do zobaczenia! Chorwacja to obecnie modny cel podróży, cieszący się reputacją idealnego połączenia podróży poza utartymi szlakami z odrobiną nadmorskiego luksusu. I chociaż Chorwacja słynie z pól lawendowych i malowniczych adriatyckich wiosek, nie jest jeszcze powszechnie wiadomo, jakie wspaniałe skarby można przywieźć z Chorwacji. Bez względu na to, jakim jesteś podróżnikiem, od budżetu po luksus, czeka tu na Ciebie wiele chorwackich pamiątek. Stworzyliśmy tę listę, aby podzielić się naszymi ulubionymi chorwackimi produktami wytwarzanymi lokalnie, pysznymi smakołykami i przedmiotami ważnymi dla chorwackiego dziedzictwa. Nasze ulubione chorwackie pamiątki i produkty, na które warto zwrócić uwagę będąc w Chorwacji: 1. Produkty lawendowe Kiedy myślę o Chorwacji, jedną z pierwszych rzeczy, które przychodzą mi na myśl, jest widok niekończących się kwitnących pól lawendy. Chociaż nie można przywieźć do domu całego pola lawendy, można wypełnić swój plecak lokalnymi produktami lawendowymi, zwłaszcza mydłami i innymi kosmetykami. Kolejną pamiątką z lawendy, którą można kupić w Chorwacji są małe torebki suszonej lawendy. 2. Drewniane zabawki Jeśli szukasz zabawki, którą chcesz przywieźć z Chorwacji dla dziecka w prezencie, to powinna być wykonana z drewna. W całej Chorwacji można znaleźć ręcznie robione drewniane zabawki z pięknymi chorwackimi motywami, kwiatami, geometrycznymi wzorami. Drewniane zabawki z Hrvatsko Zagorje są chronione jako niematerialne dziedzictwo kulturowe UNESCO. Wykonywanie zabawek drewnianych w Chorwacji zostało głęboko zakorzenione w tradycji. Najpopularniejsze wśród zabawek są drewniane konie, samochody, maleńkie meble, wirujące tancerki, ptaki. Fotograf: Vidoslav Barac. Ministry of Culture. Traditional manufacturing of children’s wooden toys in Hrvatsko Zagroje 3. Parasole Piękne, czerwone parasole, które ochronią przed gorącym chorwackim słońcem. Uważa się, że początki parasoli są bardzo romantyczne: legenda mówi, że dawno temu młoda para została schowana pod ciemnym parasolem podczas silnego deszczu, a siła ich miłości była tak silna, że ​​zmieniła kolor parasola na czerwony. Šestine to mała, malownicza wioska w Zagrzebiu (i nieco powyżej), a parasol jest częścią ich pięknego stroju ludowego. 4. Krawat Świat ma Chorwację, by podziękować za klasyczną kombinację garnituru i krawata. Podczas gdy najwcześniejsze krawaty były prostsze niż to, co widzimy dzisiaj, nowoczesny krawat na miarę i jego kuzyn muszka są bezpośrednimi potomkami tych wcześniejszych chorwackich. 5. Czekolada Będąc w Chorwacji, pomiń Milkę i Snickersa, wybierz zamiast tego trochę Bajadera lub Griotte. Kraš był pierwszym dużym producentem czekolady na Bałkanach, który rozpoczął działalność w Zagrzebiu w 1911 roku. Ta nowoczesna firma produkująca czekoladę i słodycze sięga czasów, gdy Chorwacja była jeszcze częścią Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Dziś można je znaleźć w całej Chorwacji. 6. Paški sir Chorwackie sery mogą nie być znane na całym świecie, ale są światowymi zdobywcami nagród. W 2017 roku sześć chorwackich serów zdobyło złote medale na World Cheese Awards. Wśród chorwackich serów nie można pominąć sera koziego z wyspy Pag i Turoš z północno chorwackiego regionu Medzimurje. 7. Miód Bałkany słyną z miodu. Niedrogi i przepyszny, jest ulubieńcem wielu turystów. Możesz znaleźć rzemieślniczy miód zmieszany z lawendą i innymi lokalnymi naparami ziołowymi lub możesz cieszyć się plasterkiem miodu do śniadania. 8. Licitar – serca z piernika Ważny symbol miasta Zagrzebia, serca Licitar są kolejnym chronionym niematerialnym dziedzictwem kulturowym Chorwacji. Z napisu UNESCO: tradycja wyrobu pierników pojawiła się w niektórych europejskich klasztorach w średniowieczu i dotarła do Chorwacji, gdzie stała się rzemiosłem. Na terenie północnej Chorwacji pracowali rzemieślnicy z piernika, którzy również wyrabiali miód i świece. Proces robienia pierników wymaga umiejętności i szybkości. Przepis jest taki sam dla wszystkich twórców, wykorzystując mąkę, cukier, wodę i sodę oczyszczoną – plus obowiązkowe przyprawy. Piernik jest formowany w foremki, pieczony, suszony i malowany jadalnymi kolorami. Każdy rzemieślnik ozdabia pierniki w określony sposób. Piernik stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli chorwackiej tożsamości. 9. Oliwa z oliwek Niezbędna część kuchni śródziemnomorskiej i adriatyckiej, oliwa z oliwek jest po prostu lepsza, jeśli pochodzi z tej części świata. W starożytności oliwa z Istrii była uważana za wzorzec dobrej oliwy, a Chorwaci lubią myśleć, że nic się nie zmieniło. 10. Maraschino Liqueur- likier z wiśni z okolic Zadaru Wytwarzany pierwotnie w XV wieku przez dominikanów likier Maraschino jest obecnie jednym z charakterystycznych produktów regionu Zadaru. 11. Rakija Chociaż rakija występuje w wielu krajach na Bałkanach, nie oznacza to, że będziesz mógł uciec z Chorwacji bez spróbowania tej owocowej brandy. Tylko bądź ostrożny! Komercyjna rakija ma zwykle 40%, podczas gdy odmiana domowej roboty może wynosić nawet 60%. 12. Pršut – suszona szynka Chorwaci uwielbiają swoje wędliny, a sześć z nich znajduje się w unijnym rejestrze chronionych nazw pochodzenia. Chorwackie wędliny, takie jak Kulen i Pršut, to wspaniałe prezenty dla smakoszy mięsa.